Kaski rowerowe są takim trochę problematycznym tematem. Ilu jest zwolenników jazdy w kasku to w ciągu paru sekund znajdzie się tyle samo przeciwników. Trudno w Europie szukać krajów wymagających jazdy w kasku na rowerze – takie prawo istnieje tylko w Australii, Nowej Zelandii, a także w kilku stanach USA, Kanady oraz na Malcie. W dużej liczbie krajów obowiązek jazdy w kasku dotyczy raczej młodzieży i dzieci poniżej 18 roku życia. No, to skoro mamy już za sobą wstęp to przejdźmy do części właściwej. Niedawno zostałem zapytany czy poleciłbym swój kask – Specialized Propero III. Kask mam już ponad rok, kilka tysięcy kilometrów w nim przejechałem – zarówno w zimnie jak i w upalne letnie dni. Więc to chyba najwyższa pora na napisanie jakiejś recenzji.

Czy warto jeździć w kasku?

Pytanie postawione w powyższym akapicie ma dwie odpowiedzi. Osobiście jestem zwolennikiem jazdy w kasku i odpowiem, że to zależy. Sam bez kasku nie wyjdę na jakąkolwiek jazdę. Jeżdżę trochę szybciej niż przeciętny miejski rowerzysta i pokonuję trochę większe dystanse więc teoretycznie jestem tak ciut bardziej narażony na wypadek. Dlatego wolę się zabezpieczyć.

Ale! Właśnie dosyć istotnym elementem całej tej dyskusji na temat zasadności stosowania kasków powinna dotyczyć przede wszystkim rowerzystów miejskich. To oni w dużej mierze korzystają ze wszelkich systemów wypożyczania rowerów w celu pokonania kilku kilometrów z punktu A do punktu B. To co, wraz z wprowadzeniem przepisu kasujemy te systemy? Każdy rower miejski jest wyposażony w dedykowany sobie kask? No tego to ja nie widzę, bo kto by chciał jeździć w kasku po kimś? A może po prostu każdy, kto chce korzystać z miejskiej wypożyczalni ma się wyposażyć we własny kask i chodzić z nim cały czas pod pachą, bo może się akurat tego dnia przyda? No nie widzę tego.

Jedyny wymóg prawny odnośnie jazdy w kasku widzę w zmuszeniu dzieci i młodzieży poniżej 18 roku życia do jazdy w kasku. A w przypadku nie stosowania się do niego karać drobnymi mandatami. Może to by coś dało.

Inna sprawa wśród wszystkich, którzy rower traktują trochę bardziej wyczynowo. Wciskasz się w lycrę, zakładasz swoje espedeki i idziesz robić trening interwałowy? No to skoro jesteś takim prosem żeby wykorzystywać rower do treningu to zakładaj też kask. Zdarzyło mi się jeździć z kilkoma prosami, którzy startują bądź startowali w zespołach world tourowych czy pro conti. Nigdy się nie zdarzyło, żeby zapomnieli kasku. Z resztą, dla mnie kask to element integralny kolarskiej stylówki. Po prostu człowiek w obcisłej lajkrze kiepsko i śmiesznie wygląda bez kasku. No, ale co kto woli.

Kontynuując temat jazdy w kasku

W Internecie mnóstwo jest tekstów dotyczących tego, że kask nie chroni lub stanowi minimalną ochronę w przypadku poważniejszego wypadku. Ale wiecie co? Osobiście wolę właśnie minimalną ochronę w przypadku potrącenia przez samochód niż całkowity jej brak. Dlatego też, nie ważne czy jadę na sobotnią ustawkę ze znajomymi, spokojną przejażdżkę rowerową z Asią czy po prostu po przysłowiowe bułki to wolę założyć kask. Wiecie, strzeżonego i tak dalej.

No bo w tym całym szaleństwie, które nazywamy naszą pasją chodzi przede wszystkim o bezpieczeństwo. A raczej zabezpieczenie sobie tak dużej porcji bezpieczeństwa jak tylko możliwe. Czasem jest to naprawdę trudne dzięki innym uczestnikom ruchu drogowego, ale cóż. Nie da się tak po prostu magicznie zmienić świata, żeby każdy mijający nas kierowca zachowywał te 1,5 metra odstępu. W końcu jak to śpiewał Michał Zbrojewicz – “Życie to nie bajka, nie głaszcze cię po jajkach”.

Specialized Propero III

Pierwsza generacja kasków Propero została wydana na pożarcie świata kolarskiego w 2008 roku. W rozmiarze M ważył 256 gramów i wyglądał… no cóż, od 2008 roku minęło już 10 lat i na szczęście projektanci poszli z duchem czasu.

Ale zacznijmy od początku. Jak pewnie wiecie Specialized ma dwie linie produktów – jedną przeznaczoną dla zwykłych zjadaczy chleba sygnowaną po prostu jako Specialized. Druga to S-Works – marzenie wielu amatorskich kolarzy, takie prawdziwe crème de la crème. Drogi sprzęt, dopracowany w tunelach aerodynamicznych do granic możliwości, lekki i maksymalnie sztywny. Na szczęście, wraz z upływem czasu, część technologii zastosowanych w najwyższych modelach przechodzi na te tańsze, dzięki czemu nawet zwykli ludzie mogą zakosztować luksusu zarezerwowanego wcześniej dla zawodowców.

Propero III, czy też raczej 3, to właśnie efekt przeniesienia technologii z S-Works na standardową linię Speca. Jeśli będziemy szukali  odpowiednika w sprzęcie przeznaczonym dla zawodowców to będzie to Prevail II.  W propero znajdziemy większość technologii zastosowanych w droższym kasku – większość, ale nie wszystkie.

Wagowo jest naprawdę fajnie – 275 gramów wraz ze wszystkimi wkładkami. Nie jest to oczywiście najlżejszy z możliwych kasków, bo ten tytuł należy do Prevaila, który według informacji znalezionych w Internecie jest najlżejszym kaskiem dostępnym na rynku. Propero traci sporo, bo prawie 80 gramów. Ale taką różnicę odczuje się dopiero na naprawdę długich dystansach. Na 100 czy 200 kilometrach nie ma raczej na to szans.

Na efekt aero nie licz

Coraz modniejsze są wszelkiego rodzaju kaski aerodynamiczne. Na przykład ostatnio dużo uwagi skupiło się na premierze nowej odsłony aerodynamicznego kasku Speca – Evade. Albo to mi się po prostu więcej informacji w moich social mediach pokazało, bo nie mam co ukrywać, że lubię tę firmę i mam do niej duży kredyt zaufania. W końcu każdy ma jakieś tam preferencje, co do firm i nie ma co tego ukrywać. Mi po prostu to, co robią projektanci Specialized z ich rowerami, ubraniami czy akcesoriami, pasuje.

Dobra, ale uciekłem od tematu. Nagłówek mówi, że nie jest to kask aero – nie ma więc co liczyć na to, że na odcinku 40 kilometrów zyskamy kilkadziesiąt sekund w stosunku do naszego poprzedniego kasku. Tu nie ma takiej magii. Z resztą, latem cieszyłem się, że nie był to kask typu S-Works Evade. Przy ponad 30 stopniach moja głowa z pewnością zdążyłaby się już zagotować, a jeżdżąc z szybszą grupą na objazdach czwartkowych ściągając kask miałbym zamiast mózgu jajko gotowane na twardo.

W przypadku Propero mamy 30 kanałów wentylacyjnych, z czego chyba największy znajduje się na samym przodzie, by zapewnić jak najlepszy opływ powietrza i tym samym wentylację. Spec nazywa to systemem 4th dimension cooling i ma to swój sens. Sprawdza się i w porównaniu z moim starym Uvexem czuć sporą poprawę w chłodzeniu głowy w ciepłe i upalne dni. Oczywiście, ma to też swoje minusy – w zimę lepiej zaopatrzyć się w jakąś bardziej ocieplaną czapkę pod kask jeśli chcemy bez przeszkód jeździć. Dla mnie nie jest to specjalnie jakiś problem, bo liczbę moich zimowych jazd mogę policzyć bez problemu na palcach jednej ręki.

Dopasowanie do głowy

Ale nie ważne są wszystkie te technologie, jeśli kask nam słabo do głowy przylega. Jasne, jest to kwestia indywidualna i każdy będzie miał jakieś indywidualne preferencje dotyczące kasku, ale Propero 3 zapewnia sporą dozę dopasowania do różnych głów.

Pokrętło z tyłu jest już swoistym standardem. Chyba nie ma już na rynku kasku, który by nie miał jakiegoś rodzaju dopasowania kasku do obwodu głowy. Ostatnio pojawia się coraz więcej propozycji z użyciem technologii boa. Tutaj mamy po prostu zwykłe pokrętło z mikroregulacją. Dodatkowo, koszyk obejmujący potylicę ma możliwość ustawienia w czterech pozycjach, żebyśmy mogli zapewnić sobie jeszcze więcej bezpieczeństwa.

Co jeszcze? Mamy jeszcze kilka wstawek refleksyjnych, żeby zagwarantować nam trochę większą widoczność po zmroku. No i standardowe zapięcie na klips pod szyją. Fajnie by było mieć magnetyczne zapięcie, takie jak w najwyższych modelach Speca, no ale coś za coś. Płacimy około 400 złotych, a nie prawie tysiąc.

No i swoją drogą, że nie wyglądam w tym kasku jak grzyb to dla mnie ogromny plus. Dodatkowym atutem jak dla mnie jest też odpowiednie wyprofilowanie otworów w taki sposób, że bez problemów zmieścimy w nich nasze okulary. W Uvexie miałem ten problem, że nie było otworów bocznych, przez co musiałem chować okulary do tylnej kieszonki. Słyszałem, że w starszych modelach Propero był z tym problem. Na szczęście projektanci pomyśleli i o tym i odpowiednio je przeprojektowali. Jedynie warto zwrócić uwagę, na długość ramion okularów. W przypadku moich Oakley Radar EV są one stosunkowo długie i czasami zdarza się kaskowi wadzić o nie. Ale to ponoć tylko specyfika okularów od Oakley.

Wczoraj (24.10.2017) Łukasz zajął drugie miejsce na Omloop Hep Nieuwsblad. Fajnie, że udało mi się go poznać osobiście 😉

Kupuj! Znaczy, zastanów się!

Nie chcę przekonywać, że jazda w kasku i kupno kasku za niemal 400 złotych to absolutna konieczność. Nie chcę cię też przekonywać, że jazda w dużo tańszym kasku z popularnego marketu jest koniecznością. Warto pamiętać, że wszystkie kaski sprzedawane na terenie unii europejskiej muszą posiadać te same atesty dotyczące bezpieczeństwa osób użytkujących taki kask.

Tak więc płacisz za markę, pewne technologie, których nie posiada konkurencja i design, który kojarzy się raczej z produktem premium niż typowym sprzętem z marketu. Propero jest sprzętem raczej dla średniozaawansowanych kolarzy i tak należy go traktować. Jest to dobry sprzęt do treningów i pierwszych startów w wyścigach ze startu wspólnego. Ale jeśli szukasz czegoś, co pozwoli ci urwać jeszcze parę sekund tanim kosztem to na pewno nie będzie ten kask. Mi się chwilowo do urywania sekund w trakcie wyścigu za pośrednictwem sprzętu nie śpieszy – wolę potrenować nogę i pojeździć w trochę budżetowym kasku. Nie zniszczy to mojego ego. Może na przyszły sezon pozwolę sobie na coś bardziej wyszukanego.