Tour de France powoli się rozkręca, ale bez jakichś niesamowitych fajerwerków. Doskonale pokazał to wczorajszy etap. Jasne, było niezwykle gorąco, ale peletonowi jakoś nie kwapiło się do szybszej jazdy. Z resztą ucieczka też wyglądała jakby poszła, bo „trzeba jakąś ucieczkę stworzyć”. Dzisiaj też nie zapowiada się na nic wybitnego, bo etap płaski. Więc, albo Kittel, albo Demare. No, chyba że w końcu zaskoczy Greipel.

Kittel goni Demare’a

Marcel Kittel wygrał wczorajszy etap. Etap wybitnie przygotowany pod sprinterów (jak większość w pierwszym tygodniu Wielkiej Pętli). Podczas kolejnej, bardzo nerwowej, końcówki Marcel Kittel nieznacznie wygrał z Arnaud Demare’a i zmniejszył swoją stratę do niego w klasyfikacji sprinterskiej. Oczywiście zielona koszulka zostaje z Francuzem, ale Kittel traci do niego 27 punktów. Nie jest to dużo, a dzisiaj będzie miał kolejną okazję do tego, żeby powalczyć o zielony trykot.

 

A klasyfikacja generalna bez zmian

Takie etapy jak wczorajszy są nudne nie tylko ze względu na to, że niewiele się dzieje. Tam po prostu zupełnie nic się nie dzieje. Nikt z pretendentów do zdobycia maillot jaune nie podejmuje żadnej akcji, bo to po prostu nie ma sensu. Dlatego też pierwsza dziesiątka wygląda tak, jak przedwczoraj. Otwiera ją Chris Froome z Team Sky, a zamyka Rafał Majka z Bora-Hansgrohe ze stratą 1’01”. Szału nie ma, ale jeszcze kilka dni poczekamy zanim wjedziemy w góry. Dzisiaj kolejny etap płaski, w sobotę pagórkowaty, a dopiero w niedzielę prawdziwie górzysty teren. Także, pozostaje nam tylko czekać.

Bora-Hansgrohe nie składa broni

Coraz więcej osób przyznaje, że Peter Sagan został z Tour de France usunięty zupełnie niesprawiedliwie, a kara była zbyt dotkliwa. Zarówno dla Słowaka jak i całego zespołu. Dlatego Bora-Hansgrohe nie złożyło broni i dalej walczyło w jego sprawie. Do sądu arbitrażowego został dostarczony wniosek o ponowne rozpatrzenie kary dla Petera i ewentualne przywrócenie go do wyścigu. Niestety sąd podtrzymał wyrok sędziów i dla mistrza świata nie ma już niestety szans na powrót. Jak dla mnie jest to wielki cios dla widowiskowości tegorocznego wyścigu.

Zdjęcie: BrakeTrough media

Filmowe podsumowanie etapu