Od dłuższego czasu szykowałem się do wymiany kół w Specu. Szukałem raczej budżetowego rozwiązania, które za rozsądne pieniądze da mi stosunkowo duże korzyści. Jasne, mogłem zainwestować w karbonowy zestaw (taki jak niedawno testowany przeze mnie RON), ale nie zrobiłem tego z kilku powodów. Główny to cena – trzeba przyoszczędzić trochę grosza, bo zbliża mi się sporo wydatków, a koła nie uciekną 🙂 Drugi to postawienie sobie paru celów, które chcę zrealizować przed kupnem drogiego zestawu do ścigania się. Dlatego zdecydowałem się na Vision Team 35 – bardzo fajny aluminiowy zestaw, który według zapewnień producenta daje pierwsze korzyści związane z aerodynamiką.

Dlaczego Vision Team 35?

Dlaczego zdecydowałem się na Vision? W sumie z kilku powodów koła FSA wygrały z innymi propozycjami z tego zakresu cenowego. Bo rozważałem jeszcze podobne rozwiązania od Fulcrum, Mavic czy Miche. I wszystkie kosztowały mniej więcej 1200 zł.

W tym przedziale cenowym nie ma specjalnie różnic pomiędzy poszczególnymi kołami. Wszystkie oferują nam troszkę wyższy stożek, piasty oparte o łożyska maszynowe oraz aluminiową konstrukcję. Na próżno szukać tutaj karbonu, łożysk ceramicznych czy innych kosmicznych technologii. Można powiedzieć, że to najzwyczajniejsze w świecie koła, bardziej przeznaczone do treningów niż do dużych wyścigów. A jeśli planujesz start w mistrzostwach Polski to lepiej wybierz coś lepszego… coś, co w głównej mierze będzie składało się ze (obecnego) świętego gralla kolarzy – karbonu. W końcu, kto nie marzy o kołach z karbonu?

Ale odstawiając wątek włókna węglowego na bok. Team 35 wybrałem z kilku powodów. Pierwszym z nich jest

Wygląd

Te koła po prostu wyglądają bardzo dobrze… No, na początku i po pełnym zejściu czarnej anody. Czarne aluminium w połączeniu z – początkowo – czarną powierzchnią hamującą wyglądają obłędnie. Niestety, po pierwszych stu kilometrach zobaczymy pierwsze ubytki pozostawione przez klocki hamulcowe. Po pierwszym smutku związanym z tym ubytkiem zaakceptujesz to bez problemu – bo chyba nie liczyłeś, że anoda pozostanie. A jeśli tak, no to cóż – przykro mi. Jeśli chcesz mieć w pełni czarną powierzchnię to niestety trzeba pomyśleć o czymś troszkę innym. Albo karbon albo rozwiązanie Mavica – Exalith.

Aczkolwiek, teraz po 500 km przejechanych na nich, kiedy z tylnego koła niemal w pełni zeszła mi już anoda, wciąż mi się podobają. Srebrna powierzchnia hamująca nadaje im tradycyjnego wyglądu, ale w połączeniu z Continentalami, które niedawno założyłem, prezentuje się bardzo dobrze. Oczywiście, to wszystko kwestia gustu i tego jaki macie zmysł estetyki. Mojego nie zaburza, więc ja za tą anodą nie będę płakał.

Zacisk jaki jest, każdy widzi

Parametry

Ale nie samym wyglądem koło się toczy. Jak pisałem wcześniej, Vision Team 35 to taki wstęp do korzyści aerodynamicznych. Oferują nam one stożek o średniej wysokości 38 mm przy masie 1820 gramów – nie jest to mało, ale tak długo jak nie jeździmy głównie w górach nie powinno stanowić to problemu. Po prostu na płaskich odcinkach masy koła tak nie czuć, a korzyści jakie daje nam wyższy stożek będą niwelowały tę niedogodność.

Koła są raczej przeznaczone do opon 25 mm – aczkolwiek bez problemu wejdą też węższe. Zanim przesiadłem się na Continental GP 4000 II włożyłem do nich swoje wcześniejsze 23 mm oponki. Dzięki szerszemu profilowi wewnątrz obręczy opona układa się nieco inaczej, dając wymiar bliżej 25mm. Aczkolwiek radziłbym przesiadkę na dwudziestkipiątki, jest po prostu dużo wygodniej.

Po pierwszej jeździe – anoda wciąż siedzi twardo na kołach

Piasty kręcą się na łożyskach maszynowych no i cóż – po prostu kręcą się bardzo dobrze. Zobaczymy, jak to będzie za kilka tysięcy kilometrów. Na razie jestem bardziej jak zadowolony.

W zestawie z kołami dostałem także zaciski – w sumie nic niezwykłego. Ot, najzwyklejsze zaciski z logiem Vision. Wyróżnić się mogą tylko odpowiednim kształtem rączki, który ma ułatwić ich otwarcie. Jeśli lubisz całkowicie odchudzać swój rower (wtedy w sumie nie wiem po co kupowałeś te koła) to warto rozważyć na wymianę ich na jakieś lżejsze.

Czy warto?

Osobiście, jeśli miałbym jeszcze raz stanąć przed wyborem kół do jakichś 1300 złotych, to nie zastanawiałbym się drugi raz. Miałem okazję przy okazji paru dni testowych różnych producentów rowerów jeździć na Fulcrumach i nie dawały mi takiej przyjemności z jazdy. Dla mnie Vision wygrywają z konkurencją właśnie za sprawą kilku, drobnych acz znaczących, zalet. Bardzo płynnie przyśpieszają i trzymają prędkość, nie rzuca nimi (aż tak bardzo) w silnym wietrze oraz całkiem nieźle wyglądają.

Anody już prawie nie ma – ale wciąż koła wyglądają zacnie

Nie jest jednak tak wspaniale i koła swoje wady mają. Bo nie ma przecież czegoś bez wad, nie? Koła nie należą do najlżejszych, trzeba się liczyć z tym, że przez chwilę będą wyglądały (co najmniej) dziwnie z połową anody, no i mogłyby się prowadzić trochę lepiej w silnym wietrze. No i jestem zdania, że mogłyby być ciut tańsze. Bo z propozycji budżetowych kosztują najwięcej.

Swojego kompletu jednak nie zamieniłbym na żaden inny. Przyzwyczaiłem się już do niego i bardzo polubiłem. A już niedługo pierwszy ich start w zawodach – VeloToruń zbliża się dużymi krokami i to będzie ich największy sprawdzian. Z Kwiatkiem raczej na nich nie wygram, ale zobaczymy, na którym miejscu na nich przyjadę.

Zachęcam też do wejścia do mnie na Instagram – znajdziesz tam jeszcze trochę zdjęć z Visionami (no i będą pojawiać się też nowe!)

 

  • Mirko

    Fulcrum Quatro LG są o 100g lżejsze, i mają zewnętrzną szerokość 23,2 (vision 22), a więc mogą być ciutkę sztywniejsze. Jedynie nie mają anodowanej na czarno powierzchni 😉