Bikefitting to dosyć modna ostatnio sprawa. Praktycznie każdy aspirujący youtuber ma w swojej playliście przynajmniej jeden film poświęcony temu zagadnieniu. Czasem jest potraktowany lepiej, jednak z reguły całość sprowadza się do wysokości ustawienia siodełka czy bloków w pedałach. A bikefitting to zdecydowanie obszerniejszy temat i nie można zamknąć go w tak prozaicznych ustawieniach. Postanowiłem osobiście nieco bardziej zgłębić ten temat. Dzięki uprzejmości Wawa Bike oraz Stram Bike Fitting Serwis dostałem możliwość uczestniczenia w prawdziwej sesji bikefittingowej.

Bikefitting – czy w ogóle ma sens?

Powiem szczerze – do bikefittingu podchodziłem jak pies do jeża. Od dłuższego czasu się wybierałem, bardzo długo rozmawialiśmy z Asią na temat tego że będzie to dla mnie prezent na jakąś okazję, ale wciąż było mi nie po drodze. Z resztą po tych wszystkich latach uprawiania najróżniejszych sztuk walki wydawało mi się, że na tyle dobrze interpretuję sygnały swojego ciała, że wiem co jest dla mnie dobre. Jakże bardzo się myliłem.

Wielu kolarzy amatorów, w szczególności tych dopiero rozpoczynających swoją przygodę z szosą, uważa że bikefitting ma sens tylko kiedy szukamy korzyści związanych z “marginal gain” – czyli urywania setnych części sekund podczas wyścigu. Ale zasadniczym celem całego procesu bikefittingu  ma  nie tylko być, w moim odczuciu, poprawa przyjemności płynącej z uprawiania tej dyscypliny sportu, ale przede wszystkim, zmniejszenie ryzyka urazu podczas jazdy. I uniknięcia wypadków podczas wyścigu. Ale o tym będzie później.

Więc odpowiadając na pytanie w nagłówku – tak, bikefitting ma sens. I to ogromny.

Stram Bike Fitting – krótka historia

Jak zaczęła się przygoda Marka z Bikefittingiem? Oczywiście, zapytałem o to i dlatego chyba najlepiej będzie oddać głos samemu zainteresowanemu:

Kiedy kilka lat temu pojawiła się informacja, że sklep na terenie Warszawy jako pierwszy wprowadza usługę profesjonalnego ustawiania pozycji na rowerze nie wiedziałem o co chodzi. Jaka pozycja, przecież ja mam pozycję. Bo to wielka sztuka ustawić sobie siodełko, wystarczy oprzeć się o murek i z piętami na pedałach pokręcić do tyłu.Do kierownicy dosięgam i pedałuję do przodu. Widząc na zdjęciach gościa z kątomierzem dokonującego pomiaru, gdzieś tam z tyłu głowy obijała się myśl “może warto to sprawdzić?” Tymczasem mijały lata, kolejne wyścigi, maratony 24H itp.
Widocznie ktoś na górze nie wytrzymał i szczęśliwie razem z moją pierwszą miłością tj. budzącym “zainteresowanie” różowym LOOKiem załapałem się na szkolenie Body Geometry Fit Specialized. No i mimowolnie, zostałem “gwiazdą” kursu.Nie dla tego, że jestem obrzydliwie przystojny, lecz ze względu na ilość i skalę nieprawidłowości: Kierownica za szeroka kierownica – 44 cm ( obecnie 40 cm), siodełko 130 mm – za wąskie, lewa noga krótsza o 1 cm, “przekoszona” pozycja, różne kąty nóg itp.
Wystarczyła wymiana w/w części, kilka plastikowych podkładek, klinów w buty, korekta bloków i narodziłem się na nowo.
Jest jeden minus wygodnej – efektywnej pozycji. Tłumaczenie, “bo bolały mnie plecy,kolana” itp. nie ma racji bytu.

“JEŚLI NIE MASZ CZASU, ŻEBY ZROBIĆ CZEGOŚ RAZ A PORZĄDNIE, BĘDZIESZ MUSIAŁ ZNALEŹĆ CZAS, ŻEBY TO ZROBIĆ JESZCZE RAZ.”

Chyba przedostatni akapit tekstu, który pożyczyłem ze strony Marka oddaje wszystko. Po dobrym bikefittingu nie można już narzekać na swoją pozycję na rowerze. Bo po prostu nie ma takiej potrzeby – stajesz się jednością ze swoim rowerem. I tutaj można byłoby zakończyć cały wpis 😉

Droga do jedności z rowerem

Ale po kolei. Chyba każdemu wydaje się, że bikefitting to po prostu posadzenie człowieka na trenażerze z komendą “pedałuj” i przystawianie kątomierza w odpowiednich miejscach by dokonać pomiarów. Nie ma tak dobrze.

Całość rozpoczyna się od wywiadu. Rozmowie o tym, jakie mamy cele związane z pozycją na rowerze, naszych dolegliwościach, rzeczach jakie wiemy na temat naszych wad wrodzonych (jak na przykład krótsze nogi). Daje to już jakiś ogląd fitterowi na temat tego, co należy z nami zrobić. Z resztą, często już sam rower mówi bardzo dużo. Tak jak w moim przypadku. Gdy Marek zobaczył mojego Speca po wejściu do Wawa Bike już zapowiedział zmiany. I jak zapowiedział, tak przeszedł do działania.

Kolejnym krokiem po zebraniu wstępnego wywiadu jest przejście do podstawowych testów motorycznych. Wiecie, jak głęboki skłon możemy zrobić, jak bardzo zginają nam się nogi w stawach kolanowych… lub czy nasze nogi mają jednakową długość. O takich podstawach YouTuberzy raczej nie pamiętają, i skupiają się na mówieniu farmazonów przystosowanych do idealnego pacjenta. A niestety idealnych osób do fittingu nie ma i każdy z nas ma większe, lub mniejsze defekty.

Znaczne ograniczenie ruchomości w kręgosłupie – na tym muszę się najbardziej teraz skupić

Stopa stopie nierówna

Myślisz o ściganiu się na trochę wyższym poziomie? A pomyślałeś o tak podstawowej sprawie jak Twoje stopy? Ja nie i zostało mi to bardzo dokładnie przez Marka wytłumaczone, dlaczego nie powinno się o nich zapominać. Stopy to jeden z trzech punktów, które mają ciągły kontakt z rowerem i dlatego musimy zwrócić na niego szczególną uwagę.

Wyobraź sobie taką sytuację – w trakcie trwania 2 godzinnego wyścigu, w wyniku źle dobranej wkładki w bucie na każdym obrocie korbą tracisz 0,5 wata. Wydaje się niewiele, ale pamiętaj o tym, że ten wyścig trwa 2 godziny. W czasie jego trwania wykonasz 9600 obrotów korbą. Na każdym tym obrocie tracisz waty – przez tak podstawową kwestię tracisz minimum z kilkanaście pozycji.

Dlatego w trakcia fittingu sprawdzany jest poziom wysklepienia stopy i na podstawie tego parametru dobierany jest odpowiedni kształt wkładki do buta. Tak prosta sprawa potrafi nam sporo poprawić przyjemność z jazdy. A przede wszystkim także poprawić przełożenie mocy na pedały, o które tak dbamy.

Zadbaj o swój tyłek

O fittingu tyłka powstały już chyba miliony elaboratów naukowych… no dobra, może przesadzam, ale faktycznie – jeśli chodzi o dobór odpowiedniego siodełka dla naszych czterech liter jakoś tak się składa, że wszyscy dbamy. Często eksperymentujemy, po kilka razy dobieramy siodło, a wystarczy pójść na fitting i dowiedzieć się o tym jakie jest dla nas odpowiednio w czasie 5 minut. Jak dla mnie, jest to olbrzymia oszczędność czasu, a wiadomo, że czas to pieniądz.

Mi się na szczęście udało uniknąć wymiany siodełka. Od dłuższego czasu wiedziałem, że ideał to dla mnie 143 mm – tak też wyszło przy określaniu moich guzów kulszowych. Aczkolwiek, jestem w dolnej granicy i bardziej odpowiednie byłoby dla mnie troszkę szersze. Jednak przy moich udach, które rozbudowałem sobie przez różnego rodzaju treningów sztuk walki, mógłbym zacierać nimi o siodło. Także, lepiej było zostać przy 143 mm.

Przejdźmy do ustawienia roweru

Po takich zabiegach około rowerowych zostaniecie zaproszeni bezpośrednio na Wasz rower, gdzie wszystko to, co było zaobserwowane przy wywiadzie zostanie bezpośrednio przełożone na waszą pozycję. Dlatego tak ważny jest dobry wywiad i z tego też powodu uważam, że wszelkiego rodzaju poradniki zamieszczane w Internecie przez domorosłych “bikefitterów” mogą przynieść nam więcej szkody niż korzyści.

W trakcie fittingu nasz rower jest niejako tworzony na nowo. Na chwilę jest mu montowany specjalny mostek, w którym na bieżąco możemy regulować kąt jego nachylenia czy długość. Wielokrotnie jesteśmy proszeni o wstawanie z siodełka żeby poprawić przesunięcie siodełka czy jego wysokość lub nachylenie.

Dlaczego tak ważna jest odpowiednia długość mostka? Zastanówcie się w jakiej pozycji jeździcie najczęściej. Czy Wasz dłonie zawsze są w okolicy dźwigni hamulca? Jeśli nie, to znaczy, że macie złą pozycję na rowerze. Czasami ułamki sekund potrafią przesądzić o tym, czy uda nam się wyhamować przed przeszkodzą. I także tak prosta rzecz, jak długość mostka może przesądzić o bezpieczeństwie innych w trakcie wyścigu. Owszem, dzięki dłuższemu mostkowi możemy się nieco bardziej “położyć” na rowerze przyjmując bardziej aerodynamiczną pozycję, ale czy dlatego warto zaryzykować bezpieczeństwo? Według mnie niekoniecznie.

W takim ustawieniu do tej pory jeździłem najczęściej

Efekt finalny

Ostatecznie, dzięki Markowi, który świetnie mi wszystko objaśnił uzyskałem bardzo dobrą pozycję na swoim Specu. Zabawne jest to, że po tych wszystkich zabiegach, pomimo tego, że mam krótszy mostek z dodatnim wzniosem, troszkę niżej położone siodełko i ogólnie mówiąc mniej “pro” położoną pozycję, to jestem bardziej aerodynamiczny. A przede wszystkim bezpieczniejszy. To jest chyba największa zaleta bikefittingu. Świadomość tego, że jesteśmy bezpieczni w trakcie uprawiania sportu, który lubimy i chcemy ćwiczyć.

Osobiście bardzo polecam wizytę u Marka, który jest też aktywnym zawodnikiem i startuje w większości wyścigów szosowych i czasowych. Jest istną skarbnicą wiedzy na temat zawiłości tego świata. I wspaniałym profesjonalistą w pełnym tego słowa znaczeniu. Nie masz się co martwić, że jakiekolwiek Twoje pytanie zostanie pozostawione bez odpowiedzi lub zbyte ogólnikową odpowiedzią. To samo się tyczy ekipy WaWa Bike. Przesiedziałem z nimi 3 godziny w ulewną pogodę i dowiedziałem się naprawdę wielu rzeczy na temat serwisowania rowerów. Z resztą, jest to chyba jeden z nielicznych serwisów, którzy przeszli pełne szkolenie u speców z Shimano. Dla mnie jest to ogromna zaleta, a to, że są najbliższym mnie serwisem to już, co innego 😉

Bardzo chciałbym podziękować zarówno Markowi jak i WaWa Bike za to, że zgodzili się ze mną popracować. Szczerze ich polecam. A jeszcze jako zachętę dodam, że do końca marca usługa bikefitting przeprowadzana przez Marka jest w promocyjnej cenie – więcej informacji znajdziecie pod tym linkiem. Ja polecam – nie zawiodłem się. I kiedy będę zmieniał rower z pewnością udam się ponownie do nich. Nie chce mi się już po raz kolejny na własną rękę majsterkować z ustawieniem. Wolę to zrobić raz, a porządnie. A potem będę mógł narzekać tylko na siebie w przypadku kolejnego niepowodzenia na wyścigu 🙂