Kolarstwo to nie tylko rama roweru, jego osprzęt czy różne komponenty. Wie o tym każdy, kto choć trochę złapał rowerowego bakcyla. Decydując się na coraz dłuższe wyjazdy czy myśląc o ściganiu się warto też zastanowić się nad odpowiednią odzieżą kolarską. Warto rozważyć taki zakup, gdyż rozpiętość cenowa jest ogromna, a niekoniecznie droższy oznacza lepszy. W szczególności do amatorskiego zastosowania. Na początku lata zakupiłem odzież KROSS, a przy końcówce roku uzupełniłem o parę rzeczy typowo zimowych, i powiem, że bardzo pozytywnie się zaskoczyłem. Spodziewałem się raczej średniej jakości ubrań, a dostałem komplet zaskakujący wysokim poziomem dbałości o detale, który każdemu polecę z czystym sercem.

Jak wybierać odzież

Najłatwiej napisać, żeby wybrać ubrania z wysokiej półki. Jednak idzie to w parze z wysoką ceną kompletu. Oczywiście, z reguły wiąże się to z wysoką jakością całości, bardzo dobrym wykonaniem i dopasowaniem do sylwetki. Ale trzeba wziąć pod uwagę, że na rynku istnieją też bardzo dobre ubrania kolarskie ze średniej półki cenowej, z reguły oferowane przez naszych rodzimych producentów, które z powodzeniem mogą konkurować z dostawcami z zagranicy. Z reguły nie odbiegają one w jakości niczym, a jedyna różnica to cena zestawu.

Owszem, możemy kupić kompletny strój sprowadzony od naszych kolegów z Chin, ale nie oszukujmy się – jest to strzał w ciemno, w szczególności jeśli nie możemy potwierdzić jakości u kogoś znajomego lub na zaufanym forum Internetowym. Jednak wciąż wydaje mi się troszkę niestosownym jazda w podrobionych ciuchach grup kolarskich. Według mnie to trochę niestosowne jeździć w czymś, co zostało – nie ukrywajmy tego – ukradzione komuś. Tak samo podchodzę do kupowania „replik” popularnych ram szosowych.

Dlatego wolę kupić coś, co mogę bez problemu przymierzyć. A jeśli zamawiam coś przez Internet, to co mógłbym bez problemu zwrócić.

Odzież Kross

W czerwcu zdecydowałem się na zakup odzieży Kross – dokładniej koszulki i spodenek Pave. Na zimę uzupełniłem komplet o rękawiczki Controvento oraz kilka innych, mniej istotnych elementów, o których może wspomnę kiedy indziej.

Koszulka Pave

Koszulka i spodenki Pave są na tą chwilę chyba moim ulubionym kompletem jaki mam. Są one przystosowane raczej dla kolarzy szosowych – koszulka ściśle przylega do ciała, krój ma raczej aerodynamiczny. Dużą jej zaletą jest zamek poprowadzony przez całą długość – dla mnie jest to ważne, bo nie przepadam za rozwiązaniami typu 3/4 czy tylko na górze. Jak dla mnie za ciężko się je zdejmuje i nie są tak dopasowane. Dlatego duży plus za zastosowanie pełnego zamka.

W koszulce znajdziemy też silikonowe ściągacze – na dole oraz w rękawkach. Dzięki temu mamy pewność, że nic nam się nie podciągnie lub nie przesunie w trakcie jazdy. I w sumie na to przede wszystkim powinniśmy zwracać uwagę podczas zakupu koszulki do jazdy. Na plecach mamy trzy kieszonki dostępne w każdej chwili oraz jedną zamykaną na zamek. Kieszonki są pojemne, wszystko w nich bez problemu z mieścimy – nigdy nie zdarzyło mi się, żeby zabrakło miejsca na jakieś rzeczy. No i są pojemne – bez problemu mieściłem w nich LG G4, który do najmniejszych nie należy.

Koszulka posiada też siatkowane wstawki pod pachami, żeby poprawić wentylację w ciepłe dni. I to się zdecydowanie sprawdza. Jak dla mnie całość ma tylko jeden minus – zbyt niską stójkę (a właściwie jej brak). Ogólnie całość pachnie inspiracją zeszłosezonową kolekcją Team Sky. I dobrze. Bo jak się inspirować, to od najlepszych.

Spodenki Pave

Uzupełnieniem koszulki są spodenki z tej samej kolekcji. Kolorystycznie dobrane pod kolor koszulki, żeby nie biło to po oczach. Spodnie są rzecz jasna na szelkach, bo innej opcji sobie nie wyobrażam. Może na początku dla wielu osób taki wariant wydaje się dziwny i niewygodny, ale kto raz spróbuje, ten już nigdy nie wsiądzie na rower w wersji bezszelkowej. Po prostu nic się nie przesuwa i zawsze jest na swoim miejscu.

Najważniejszą rzeczą, na jaką powinniśmy zwrócić uwagę podczas zakupu spodenek kolarskich jest wkładka, popularnie nazywana pampersem. I tutaj w przypadku produktu Krossa czeka nas miła niespodzianka – została ona wyprodukowana we Włoszech i jest naprawdę wygodna. Bardzo dobrze dopasowuje się do kształtu czterech liter i wcale nie potrzeba, żeby była żelowa. Dobra gąbka nie jest zła. Na tą chwilę wysiedziałem w niej dobrych parę tysięcy kilometrów i kilkadziesiąt sesji treningowych na trenażerze i wciąż zachowała swoje właściwości. Naprawdę fajny produkt, który w pełni wart jest swojej ceny.

Rękawiczki Controvento

Ostatnio do swojej garderoby kolarskiej, głównie dzięki stosunkowo wysokiej jakości powyższego kompletu, dorzuciłem kolejną rzecz od Krossa – rękawiczki Controvento. Rękawiczki pełne, przeznaczone do jazdy jesienią, ale w lekką zimę także w pełni się sprawdzą. Kolor? Oczywiście dopasowany pod Alleza 🙂

Rękawiczki są wyposażone w fajnie umiejscowione oraz dopasowane podbicia na dłoniach, dzięki czemu wygodniej jest pokonywać dłuższe trasy. Rękawiczki są nieco wydłużone i zapinane na rzep dzięki czemu mamy zapewnione bezpieczeństwo przed zimnym powietrzem. W szczególności, jeśli złapiemy rękaw bluzy i w ten sposób zamkniemy obieg – dzięki temu będziemy mieli stosunkowo dużo ciepła zatrzymanego bezpośrednio w ubraniach. Szczerze powiem, że przy 30 minutowym, troszkę intensywniejszej jeździe z krótkimi interwałami przy temperaturze około 3-4 stopni dłonie pociły mi się w rękawiczkach. Więc zdecydowanie dobrze trzymały ciepło.

Dobrym pomysłem jest wykończenie kciuka, palca wskazującego oraz środkowego swego rodzaju gumą by ułatwić korzystanie z urządzeń z ekranem dotykowym. Mi się to przydało już nie raz – bo rękawiczek ostatnio używam nie tylko do jazdy rowerem, ale także do normalnych spacerów. Dzięki temu patentowi, który jest już wiadomy producentom od dłuższego czasu, udało mi się już pewnie kilka razy uniknąć odmrożeń kiedy musiałem coś szybko sprawdzić na telefonie 😉

Podsumowując

Odzież Kross mnie wyjątkowo pozytywnie zaskoczyła. Spodziewałem się raczej produktów o niskiej jakości, a dostałem coś ze średniej półki cenowej, a jakością aspirującego do tych wysokiej jakości. Owszem, są drobne rzeczy, do których można byłoby się przyczepić, ale są to detale, nie rzutujące na całkowity odbiór czy to koszulki, spodenek czy rękawiczek. Kwestię skarpetek zimowych przemilczę, bo tam już zupełnie nie mam się do czego przyczepić. Więc jeśli szukasz ubrań na sezon kolarski, to szczerze mogę polecić Ci produkty Krossa – zdecydowanie się nie zawiedziesz, tak jak i ja się nie zawiodłem. A zaoszczędzonych parę złotych możesz przeznaczyć na jakieś inne usprawnienia w rowerze.