Szosowe rowery aerodynamiczne to chyba najczęściej wybierany typ rowerów przez wszystkich mieszkających na płaskich terenach. Zaprojektowane tak, by stawiać jak najmniejszy opór powietrza i osiągać jak najwyższe prędkości na płaskich odcinkach. Nie są tak lekkie jak rowery przeznaczone do wspinaczki, ale mają w sobie coś, co sprawia że po prostu chce się nimi jeździć. A zastanawialiście się kiedyś jak wyglądała ich historia?

Obniżenie oporu

Projektanci rowerów od samego początku starali się stworzyć kolarzom jak najlepsze ramy. Należy pamiętać, że podczas jazdy to kolarz stwarza 80% oporu aerodynamicznego, więc głównym założeniem było stworzenie takiej ramy, która jak najlepiej przecinała się przez powietrze. Dlatego też współczesne kształty ram są tak różne od tych, które widzieliśmy jeszcze 20 lat temu.

Pierwsze ramy w przekroju były przede wszystkim okrągłe, dopiero wraz z rozwojem technologii rozpoczęto stosowanie innych rozwiązań. W latach 70′ XX wieku rowery w peletonie odchodziły od stali na rzecz aluminium, natomiast w 90′ niektóre firmy zaczęły próbować włókna węglowego. W 1999 roku Lance Armstrong wygrywa Tour de France na karbonowym Treku. W tej samej chwili stał się pierwszą osobą, która wygrała ten wyścig na rowerze wykonanym z tego materiału.

Armstrong podczas wspinaczki na Mount Ventoux. Zdjęcie: Graham WatsonArmstrong podczas wspinaczki na Mount Ventoux. Zdjęcie: Graham Watson

Pierwsza aerodynamiczna szosa

Obniżanie wagi roweru oraz poprawa sztywności konstrukcji doprowadziły ostatecznie do powstania pierwszego roweru aerodynamicznego. Cervélo Soloist był pierwszym dostępnym na rynku modelem stworzonym dla osób chcących jeździć jeszcze szybciej. Rower wprowadzono na rynek w 2001 roku i z miejsca stał się swego rodzaju ikoną dla rozwiązań aerodynamicznych i z sukcesem mógł konkurować ze swoimi odpowiednikami wykonanymi z włókna węglowego.

Co było takiego rewolcyjnego w Soloist? Przede wszystkim rozwiązanie jakim był kształt rury dolnej oraz sztycy podsiodłowej, który był zaprojektowany tak, by wyglądać jak skrzydło samolotu. Ten trik konstrukcyjny jest z powodzeniem stosowany do dzisiaj i można znaleźć go u innych producentów.

JULIAN DEAN AT THE 2003 TOUR DE SUISSE
Julien Dean na Cervélo Soloist CSC. Zdjęcie: Graham Watson

Rowery nowej generacji

Oczywiście Soloist nie był ostatnim rowerem aerodynamicznym. Na przestrzeni lat pojawiło się mnóstwo innych konstrukcji przeznaczonych dla sprinterów. Ale chyba żaden nie wywołał takiego poruszenia jak propozycja od Specialized. Przygotowany został on wraz z Markiem Cavendishem, jednym z najlepszych sprinterów na świecie. Jednak nie współpraca z czołowym kolarzem było zaskakującym, a raczej z zespołem McLarena. Tym samym, który projektuje bolidy Formuły 1.

Tak w 2011 roku do sprzedaży wszedł Specialized S-Works Venge. Rower, dla którego najważniejsza jest bezkompromisowa aerodynamika oraz osiągane prędkości. Na przestrzeni kilku lat, właśnie za sprawą Cavendisha oraz Sagana, szosa ta stała się obiektem westchnień dla wielu ludzi. Nie będę ukrywał, że i dla mnie 😉

Ciekawostką jest to, że niedługo po wprowadzeniu do sprzedaży Venge’a w wielu miejscach rowery te były wyprzedawane w parę chwil. Głównie za sprawą sukcesów Cavendisha w Tour de France w 2011 roku.

Venge to oczywiście tylko jeden z wielu modeli aerodynamicznych dostępnych na rynku. Teraz chyba każdy producent ma jeden w swoim portfolio. Giant, Canyon, Scott czy inni producenci wychodzą na przeciw oczekiwaniom swoich klientów i oferują im najnowsze rozwiązania, które jeszcze bardziej mogą pomóc w walce z oporem jaki stwarza powietrze.

cof
Specialized Venge którym miałem przyjemność jeździć

Co jeśli nie stać nas na rower aerodynamiczny?

Rowery aerodynamiczne są niestety stosunkowo drogie, z reguły droższe niż inne modele podobnej klasy. Więc co zrobić jeśli chcemy odczuć korzyści z odkryć aerodynamicznych, a nie dysponujemy funduszami, które pozwoliłby nam na zakup specjalnego roweru?

Pamiętacie co napisałem na początku? Rower to zaledwie 20% całego oporu jaki jest tworzony podczas jazdy. Pozostałą część stanowimy my sami. Dlatego warto przyjrzeć się temu jaką przyjmujemy pozycję na rowerze. Dobrze jest także wybrać odpowiednią odzież na szosę. Wszelkiego rodzaju luźne koszulki czy spodenki warto zastąpić ubraniami ściśle przylegającymi do ciała, dzięki czemu powinniśmy odczuć drobną poprawę.

A co jeśli mamy długie włosy? Zabawna sprawa, ale to też zostało sprawdzone. Teoretycznie nie warto jeździć z rozpuszczonymi włosami czy nawet związanymi w kucyk. Nie są zbytnio aerodynamiczne. Najlepiej związać je w warkocz i odczuć poprawę naszego czasu na ulubionej trasie o całą sekundę 🙂

Ja osobiście zakochałem się w Venge’u. Od jakiegoś czasu wiem, że będzie następnym rowerem, który zawita do domu. Problem jest tylko jeden… jak przekonać dziewczynę, że ten jeden rower jest mi tak bardzo potrzebny 🙂 Jakieś pomysły?