[vc_row][vc_column][vc_column_text]Trochę ponad rok temu rozpoczęła się moja przygoda z kolarstwem szosowym. Oczywiście nie był to mój pierwszy kontakt z rowerem – wcześniej dużo jeździłem na rowerach górskich. Jednak za sprawą dziwnego zbiegu okoliczności postanowiłem spróbować sił w nowej dyscyplinie. Szczęśliwie dla mnie, zaprzyjaźniony serwis (JR Concept) miał w swojej ofercie akurat kilka szos. Po odbyciu paru jazd próbnych i przymiarkach byłem już niemal zdecydowany na jeden z modeli, gdy w ostatniej chwili, niemal z zaplecza, został mi wyjęty Specialized Allez, model z 2012 roku. Krótka przejażdżka tylko utwierdziła mnie w tym, że chcę właśnie jego. Pomogła w tym też moja dziewczyna, która skutecznie namówiła mnie do spróbowania czegoś nowego. Dlatego dzisiejszy temat to mój Specialized Allez – stan pierwotny kontra obecny i co mi to daje.

Specialized Allez stan pierwotny

Trzeba od razu powiedzieć, że Allez to szosa entry level – doskonała, żeby spróbować z czym się kolarstwo szosowe je, jakie prędkości można uzyskać i jak ma się prosta kierownica do baranka. Tak samo było z początkowym osprzętem. Pełna grupa Shimano 2300 (która w następnym roku, czyli 2013, została zmieniona na Claris) i tanie koła sprawdzają się na początku dobrze. Nie szkoda ich wykorzystywać w zimę, kiedy chcemy trochę pojeździć na zewnątrz, a serwisowane będą nam bardzo dobrze służyć i zapewnią w miarę efektywną zmianę biegów.

Całości uzupełniały komponenty Specialized – siodełko Riva z technologią body Geometry, kierownica z gięciem w stylu Tarmaca, niepodpisany mostek oraz sztyca. O pedałach nie będę wspominał, bo te stosunkowo szybko zamieniłem na shimanowskie r-540, które z powodzeniem działają do dzisiaj.

Ale to, co absolutnie piękne jest w tym rowerze to malowanie. Głęboka czerwień, świetnie uzupełniona bielą nadają temu rowerowi bardzo agresywny charakter. Co troszkę gryzie się z w miarę wygodną geometrią, bardziej pasującą do segmentu endurance.

Na takim ustawieniu przejechałem około tysiąca kilometrów do kwietnia tego roku. I gdyby nie chęć rozpoczęcia ścigania się w wyścigach, to myślę, że nie zmieniałbym w nim nic. Po prostu wszystko chodziło płynnie (albo raczej tak sobie wmawiałem), mogłem jeździć treningowo oraz przemieszczać się po Warszawie.

Tutaj możecie też przeczytać wcześniejszy wpis dotyczący Specialized Allez
Allez zaraz po zakupieAllez zaraz po zakupie

A tak wygląda stan na teraz

W sumie, to z pierwotnego Speca nie zostało już prawie nic. Ostatnia rzecz, która jest w nim od nowości to kierownica, a i to się niedługo zmieni. Po prostu nie znalazłem jeszcze odpowiedniej, która mogłaby ją zastąpić.

Napęd

Może zacznijmy od napędu. Podstawowy napęd został zastąpiony dużo bardziej rozwiniętą technologicznie grupą. Mechanizm korbowy to Shimano Tiagra 4700, w którym zamontowałem tarcze 52×36 – według mnie jedno z najlepszych rozwiązań jeśli chodzi o nasze płaskie Mazowsze. Nie jest to oczywiście najlżejsze rozwiązanie, ale nie planuję go już zmieniać – nie widzę takiej potrzeby dla roweru, który w przyszłym roku zmieni się raczej w rower dojazdowy do pracy. Dlaczego nie wybrałem wyższych grup? Nie jestem profesjonalistą (i nigdy już nie będę) żeby walczyć o każdy możliwy gram na rowerze. Ramiona są sztywne, oczywiście nie tak jak wyższych grup, ale do mojego stylu jazdy w pełni mi to wystarczy.

Tylna przerzutka to Shimano 105-5700, czyli jak łatwo się domyślić całość to 10 biegowa konfiguracja. To jest chyba jedyna rzecz, którą będę zmieniał w najbliższej przyszłości. Nie do końca jestem zadowolony z jej pracy – tak jak na początku nie stwarzała ona najmniejszego problemu, tak teraz zaczyna wariować. Ponoć typowy problem z tym modelem. Dlatego w przeciągu nadchodzących tygodni zamienię na Ultegrę 6700.

Klamkomanetki – czy warto iść w Ultegrę bądź Dura-Ace?

Pozostałe komponenty wymieniłem na Ultegrę 6700, czyli przerzutkę przednią oraz klamkomanetki. I tutaj trudno doszukać się jakichkolwiek problemów. Wszystko działa ładnie i płynnie, bez najmniejszego problemu. Dokładnie i precyzyjnie, czyli tak jak reklamuje Shimano. Czy zmieniłbym to na Dura-Ace? Raczej nie. Po moich doświadczeniach z tą grupą nie odczuwam tak dużej różnicy, która uzasadniałaby przesiadkę do tak profesjonalnego osprzętu. Odłożone pieniądze wolę przeznaczyć na nowe koła. Więc jeśli jesteś kolarzem amatorem jak ja, to lepiej zrobisz kupując Ultegrę (albo nawet 105), a zaoszczędzone pieniądze przeznaczysz na wakacje z dziewczyną czy rodziną. Wilk będzie syty i owca cała.
Spec jeszcze bez nowego siodełka

Koła

Kolejnym ważnym elementem, który znacznie wpłynął na poprawę prędkości i komfortu z jazdy były koła. Także dzięki JR Concept włożyłem do Speca koła Mavic Aksium Race. Naprawdę dobre koła, nie z najwyższej półki, ale zdecydowanie poprawiają osiągi. Sprawdzają się one doskonale jako komplet treningowy lub na “odchudzenie” kolarza. Są bardzo wytrzymałe i spokojnie wytrzymają wagę nawet 100 kilogramowego jeźdźca. Więc jeśli chcesz zrzucić parę kilogramów i nie zniszczyć drogich kół to rozważ właśnie Aksiumy.

Wymieniłem także mostek oraz sztycę podsiodłową. Obydwa to produkty Pro, czyli bezpośrednio są to produkty Shimano. Chciałem oszczędzić parę gramów i dlatego je wymieniłem – plus ich projekty graficzne bardzo dobrze współgrają z kolorystyką Alleza.

Specialized Power – i nie chodzi o to, że sponsoruje mnie Specialized

Ale tym, co najbardziej “polubił” mój tyłek to zmiana siodełka. Starsza riva poszła do Bottecchi, natomiast w Allezie zagościło Specialized Power. Obecnie przejechałem na nim około 300 km plus dodatkowych parę dołożył trenażer i lepszego siodła chyba nie mogłem znaleźć. Na pewno w niedalekiej przyszłości napiszę o nim coś więcej, a teraz skupię się na tym, że jest to siodełko przeznaczone raczej dla kolarzy jeżdżących po płaskich odcinkach, lubujących się w agresywnej, niskiej pozycji. Jeśli zaliczasz się do kolarza tego typu – to siodełko jest dla Ciebie.
Specialized Power 😉Specialized Power

Co mi to dało?

Chyba najważniejszym pytaniem dotyczącym tych wszystkich usprawnień jest co mi to dało. Poza oczywistą odpowiedzią, którą jest czystka na koncie, rzecz jasna. Przede wszystkim większy komfort z jazdy. Teoretycznie napęd 10 rzędowy to tylko dwie koronki więcej z tyłu, ale dzięki nim można dużo łatwiej dobrać odpowiednią kadencję na poszczególnych odcinkach trasy. Klamkomanetki zapewniają lepszą precyzję zmiany biegów, dzięki czemu nie występuje sytuacja, że trzeba czekać na ruch przerzutki i odpowiednie ustawienie łańcucha. Wszystko odbywa się w chwilę.

Taka zmiana to także możliwość dalszej i szybszej jazdy. Można mówić, że to kolarz napędza rower i to od niego zależy jak szybko jest w stanie pojechać. Jest to prawda, ale trzeba wziąć też pod uwagę, że jeśli posadzimy Petera Sagana na rowerze z lat 80 i średniej klasy profesjonalistę na najlepszym obecnie dostępnym rowerze to raczej nie klasa kolarza przesądzi o wyniku wyścigu. Ale wracając do punktu – dlaczego dalszej? Bo dzięki nowemu osprzętowi i kołom udało się odchudzić rower o prawie kilogram, co daje łatwiejsze podjazdy oraz wymusza na mnie użycia mniejszych nakładów siły do napędzenia roweru. No i oczywiście koła toczą się dużo lepiej, więc nawet bez obracania ramionami korby, używając samego pędu jestem w stanie jechać dalej.

Czy warto zmieniać osprzęt?

Tutaj pytanie jest dosyć trudne. Bo że zmieniać to wiadomo, że warto. Kaseta, tarcze mechanizmu korbowego czy łańcuch to części najbardziej narażone na eksploatacje i wraz z ich stopniowym zużyciem warto je wymienić na nowe. Ale jeśli myślimy o wymianie na osprzęt z wyższej półki, powiedzmy z clarisa na 105 czy ultegrę, to warto zadać sobie pytanie czy jest nam to potrzebne. Czy będziemy korzystać z dobrodziejstw tych grup. Czy różnica wagi rzędu 100gramów jest warta dołożenia kolejnych 400 złotych. To takie podstawowe pytania. Czasami lepiej zostać lepiej przy naszej grupie i wymienić po prostu to, co się zniszczyło. W szczególności jeśli nie myślimy o ściganiu się.

A Wy kiedy wymieniacie osprzęt? Czy chcecie zmienić go na wyższe grupy? Podzielcie się swoimi opiniami w komentarzach.[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row]