W ubiegły piątek rozpoczęły się Igrzyska Olimpijskie w Rio, a już w weekend miał miejsce wyścig szosowy ze startu wspólnego. W sobotę ścigali się nasi Panowie, natomiast w niedzielę na trasę wyruszyły nasze Panie. Wyścigi były niezwykle emocjonujące, nie brakowało dramatycznych zwrotów akcji i pięknych ucieczek. Ale wisienką na torcie był brązowy medal Rafała Majki, który zdobył dzięki ogromnemu wysiłkowi pozostałych członków drużyny. Oczywiście nie można zapomnieć o wspaniałym szóstym miejscu naszej młodziutkiej reprezentantki, Katarzyny Niewiadomej.

Newspix, Tomasz Markowski

Nie ma sensu rozpisywać się na temat całego wyścigu, bo większość z Was na pewno go oglądała, a odpowiednie serwisy informacyjne doskonale pokazały najważniejsze momenty wyścigu. To, o czym chciałbym przede wszystkim napisać to, jaki wpływ ma na kolarstwo komunikacja radiowa. Czy to podczas klasyków czy też wieloetapowych tourów zawodnicy przez cały wyścig informowani są przez swoich dyrektorów sportowych na temat tego, co dzieje się na trasie wyścigu – kto jest w ucieczce, kto miał wypadek i tym podobne. Dzięki temu wszyscy są doskonale poinformowani, potrafią dostosować strategię do sytuacji jaka zaistniała w trakcie trwania wyścigu. Przez to wyścigi tracą trochę elementu zaskoczenia i przez co stają się nieco przewidywalne.

Na trasie wyścigu na Igrzyskach Olimpiskich w Rio tak nie było. Zawodnicy jechali niejako w ciemno, nie mieli dyrektorów sportowych, którzy mówili im co się dzieje. Doskonale widoczne było to na ostatnim zjeździe z Vista Chinesa podczas wyścigu ze startu wspólnego mężczyzn. Na tym niefortunnym zjeździe wielu wybitnych kolarzy zaliczyło upadek. I tak Vincenzo Nibali złamał obydwa obojczyki, Richi Porte także złamał obojczyk a Henao Montoya doznał złamania grzebienia kości biodrowej. I to wszystko na trasie jednego wyścigu. Kiedy z powodu wypadku odpadli Nibali oraz Montoya na czele został Rafał Majka, który jechał razem z nimi w ucieczce.

Ciekawym było, co wtedy stało się z grupą pościgową, która była w tamtym momencie chyba trzydzieści parę sekund za jadącym samotnie Rafałem. Byli nieco zagubieni, nie wiedzieli czy ktoś został z przodu i przez dobrą minutę czy dwie miałem nadzieję, że się nie zorganizują i nie zaczną gonić naszego reprezentanta. Niestety, dwóch kolarzy – czyli zdobywca złota Greg Van Avermaet oraz srebra Jakob Fulsang – rozpoczęło pościg. Rafał sprinterem nie jest więc w starciu z dwoma ścigającymi go kolarzami, którzy dawali sobie zmiany większej szansy nie miał. Na szczęście udało mu się trzecie miejsce dowieźć do mety.

Ale wyobraźmy sobie, że jednak zawodnicy mają dostęp do radia i dostają informację, że Rafał jedzie samotnie na samym przodzie wyścigu. Pomimo tego, że jest on bardzo dobrym kolarzem (z resztą jak nasi pozostali reprezentanci) to wątpię, żeby wtedy przyjechał trzeci na linię mety. Po prostu grupa pościgowa liczyłaby zdecydowanie więcej niż dwóch kolarzy. A Rafał, jak wcześniej wspominałem, sprinterem nie jest. No i ma już w nogach dwa wielkie toury podczas których pokazał się z bardzo dobrej strony – na Giro zajął piąte miejsce w klasyfikacji generalnej, natomiast w Tour de France wygrał koszulkę najlepszego górala. Takie długie wyścigi nie pozwalają organizmowi zregenerować się w tak krótkim czasie. Przy większej grupie, liczącej nawet trzech kolarzy zamiast dwóch, myślę że końcówka przyczyniłaby się do nagłego wzrostu liczby karetek pogotowia jadących do osób z zawałem serca. A krzyki oznaczające zakręt w łacinie niosłyby się po całej Polsce.

Getty Image, Eric Feferberg

Ale te dwa wyścigi na Igrzyskach Olimpijskich były wybitne nie tylko pod względem sportowym. W końcu kolarstwo szosowe zagościło w opinii społecznej w szerszym zakresie. Jakie było moje zdziwienie dzisiaj w pracy, gdy zanosząc zwolnienie lekarskie, kiedy osoby, które jeszcze w zeszłym tygodniu nie wiedziały nic o kolarstwie i dla których moja pasja była niejako dziwna, pytały o pewne aspekty wyścigu. Dyrektor Związku Kolarskiego oraz właściciel sklepu ze sprzętem rowerowym dla profesjonalistów znów zagościli w telewizji by mówić o sukcesach kolarzy – to nie miało miejsca nawet po zeszłorocznych triumfach Rafała w etapach Tour de France czy tegorocznym (kolejnym) zwycięstwie klasyfikacji najlepszego górala. Miejmy nadzieję, że taki stan rzeczy się utrzyma i coraz więcej osób będzie uprawiało kolarstwo jako sport, a nie traktowało jako sposób dojazdu po bułki do sklepu.